Jak umówić się z kobietą, która odmówiła Ci randki.

Data wpisu: 30 Marzec 2007


Ostatnio rozmawiałem z kolegą, który powiedział mi o fortelu, który zastosował w stosunku do pewnej kelnerki, która spławiła go, gdy chciał się z nią umówić na randkę.

Pamiętaj jednak, że opisany poniżej sposób warto stosować jedynie w sytuacji, w której kobieta Ci odmówiła.

Jak wyglądała cała sytuacja?

Marcin zrobił mały wywiad i dowiedział się w jakich godzinach (w dwa dni po nieszczęsnej odmowie) kelnerka będzie w kawiarni. Poszedł do kwiaciarni i kupił niewielki bukiet. Jeśli chodzi o kwiaty, nie kupuj wielkiego bukietu, ilość kwiatów i cena nie ma znaczenia.
Następnie poszedł pod kawiarnię i poprosił przechodzącego chłopaka, aby dostarczył kwiaty kelnerce. Do kwiatów dołączony był liścik z dedykacją:

Dla Karoliny, od cichego wielbiciela

Teraz trzeba było tylko czekać. Oczekiwanie trwało 5 dni. W głowie dziewczyny z pewnością kłębiły się myśli, któż to przesłał jej kwiaty. W takich sytuacjach umysł kobiety idealizuje potencjalnego kawalera. Marcin w międzyczasie zamówił i odebrał koszulkę z napisem:

Jestem Twoim cichym wielbicielem

Po 5 dniach poszedł do kawiarni, stanął obok kelnerki i rozchylił kurtkę pokazując napis na koszulce.
To musiało wywrzeć na niej wrażenie. Gdyż jej cichy wielbiciel był pomysłowy, oryginalny, inny niż reszta i koniec końców zadał sobie sporo trudu, aby wykonać całą akcję, i to tylko dla Niej.

Gdy minął jej pierwszy szok Marcin ponownie zaproponował spotkanie.

Ten sposób na pewno jest bardzo skuteczny, a jeśli kobieta mimo wszystko odmówi, to znaczy, że albo ma męża, albo nie ma serca.

Jeśli nie wiesz gdzie kupić taką koszulkę, polecam stronę koszulki.com, prowadzoną przez założycieli serwisu JoeMonster.org. Zaletą tego pomysłu jest również to, że taką koszulkę będziesz mógł wykorzystać kilkukrotnie, pod warunkiem, że będziesz o nią dbał i, że nie będzie wyglądać na używaną.

MR G.

3 Komentarze:

  1. Marek napisał(a):

    Muszę przyznać, że pomysł przedni. Czekam na więcej w tym temacie, bo przecież każdemu się to zdarza, zwłaszcza, jeśli dużo próbuje.

  2. cin napisał(a):

    Mój naprostszy ale i najbardziej czasochłonny sposób to delikatne uwodzenie i ucieczka. To w skrócie – a o co chodzi: trzeba troszkę za kobietą pochodzić i poudawać ( o ile nie jesteś faktycznie zauroczony ) zakochanego kundla. Mówić o tym, jak Ci na niej zależy, kupić raz lub dwa razy kwiaty, spróbować zaprosić do kina. Oczywistym jest, że w tym ostatnim przypadku odmówi. Ogolnie- będzie się czuła osaczona i będzie Ci powtarzać, że przyjaźń to najlepsze wyjście. W takim wypadku, po wahaniach ( inaczej zorientuje się że to gra ) odchodzimy w cień. Traktujemy ją najzwyklej, jak to tylko możliwe, wręcz unikamy. Kobiety nienawidzą osaczenia, ale gdy brak w ogóle zainteresowania, czują się jeszcze dziwniej. Ostatnia kobieta, której zrobiłem takiego psikusa, nie dawała mi spokoju nawet gdy już się odkochałem i dałem jej to wyraźnie do zrozumienia. Więc są też minusy tej metody – to może być miłość na całe życie…

  3. Andrzej napisał(a):

    Jeszcze na studiach byłem zakochany w koleżance z grupy. Próbowałem się z nią umówić, ale odmówiła mi za pierwszym razem. Jednak że jestem upartą osobą postanowiłem, że tak łatwo nie odpuszczę. Wpadłem na genialny sposób, żeby zaprosić ją w inny niekonwencjonaly sposób, a mianowicie wysłac jej zaproszenie. Oczywiście zaproszenie to nie składalo się z samego powiadomienia, a wyglądało następująco: był to wiersz opisujący moje wrażenie jakie ta dziewczyna na mnie wywarła. Wiersz składał się z około 20 zdań. Każde ze zdań napisałem na osobnej kartce i włożyłem do osbnych kopert. Oczywiście koperty ponumerowałem od jeden do 20, żeby wiedziała jak w kolejności przeczytać wiersz. Ostatnia koperta zawierała zaproszenie na kolację w określonym miejscu i czasie.
    Potem z relacji tej dziewczyny dowiedziałem się że te listy ze skrzynki wyciągnęła jej matka i włożyła do swojej torby, a następnie poczekała aż córka przyjdzie do domu i powiedziała jej że ma coś dla niej. Podobno najpierw wyciągnęła z torby pierwszy list, za chwilkę drubi i tak pokolei każdy następny.Więc już sama matka spotęgowała tajemniczość przesyłki. Niestety z tej znajomości potem nic nie wyszło, ale jak to to niektórzy mówią “jak nie ta to inna” ;-)

Zostaw komentarz