Kategorie | Ogólne

Jak drzewiej bywało

Data wpisu: 14 Kwiecień 2007

Uwodzenia to gra, która od zawsze leżał w naturze człowieka, jej reguły mogły ulegać zmianie na przestrzeni dziejów, jednak jedna podstawowa zasada pozostała taka sama… mężczyzna uwodzi, kobieta chce być uwodzona. Dzisiaj przedstawię w paru słowach, jak obyczaje relacji damsko-męskich ulegały zmianom w różnych epokach.

Zacznijmy od starożytności, kolebki naszej cywilizacji. Zanim pojawiło się chrześcijaństwo nagość i seks były traktowane bardzo naturalnie i raczej bez większych zahamowań, ścisłe reguły dotyczyły jedynie zawierania małżeństw. W okresie Cesarstwa pojawia się ciekawy obyczaj, w którym kobieta z wyższych sfer mogła posiadać tzw. cicisbeja, czyli przyjaciela domu. Towarzyszył on jej w czasie widowisk i uroczystości, ale oczywiście nie tylko. Mogli spędzać razem czas od rana do wieczora, dopiero wieczorem kobieta wracała do swego domu i męża, który oczywiście o wszystkim wiedział. Podobny zwyczaj pojawi się ponownie kilka wieków później.

Wiara chrześcijańska wprowadziła bardzo rygorystyczne zasady. Seks był uznany za coś złego i brudnego, pochwalany jedynie w celach prokreacyjnych. Dopiero pod koniec średniowiecza zaczyna się czas “miłości prowansalskiej” lub inaczej “miłości rycerskiej” (dobrze znany przykład miłości Tristana i Izoldy), które zazwyczaj pozostawały niespełnione. W tym okresie zaczynają sie pojawiać pierwsze reguły uwodzenia tzw “służba kobiecie”, w której mężczyzna starał sie o względy swej wybranki, ona zaś zwodziła go przez dłuższy czas, on nie mógł się jednak wycofać by nie stracić honoru. Gdy kobieta ulegała i oficjalnie ogłaszała go swym kochankiem, on po otrzymaniu nagrody, zaczynał poszukiwać innej i cała zabawa zaczynała się od nowa. Ciekawą grą była tzw “jazda konna”, podczas której na zmianę raz kobieta jeździła na plecach mężczyzny jak na koniu, raz sama robiła za konia. Pomimo tych pewnych swobód, które dotyczyły głównie dworów królewskich, ścisłe reguły wiary panowały aż do czasu renesansu.

Odrodzenie przynosi swobodę życia i myśli. Człowiek i jego potrzeby stają się najważniejsze i są zaspokajana jak tylko jest ku temu okazja, tak naprawdę nie ma w tym czasie specjalnych reguł uwodzenia, mężczyźni są szorstcy czasem wręcz brutalni. W XVI wiecznej Francji zostaje rozgraniczone pojecie stosunku płciowego i gry miłośnej, powszechne staje się stwierdzenie że: “oczy i ręce przyjaciół nie przyprawią rogów małżonkowi” dlatego też żona mogła sobie pozwalać na dość wiele.

Najciekawsze i najbardziej rozbudowane reguły gier miłosnych panowały na przełomie XVII-XVIII wieku we Francji, (bardzo dobrze ukazuje to film Stephen Frears’a “Niebezpieczne związki”). Grze uwodzenia i miłości oddają się głównie kręgi znudzonej swymi małżeństwami arystokracji. Kobiety uzyskują wolność i przyzwolenie do udziału w zabawach po wyjściu za mąż i urodzeniu pierwszego dziecka. Jest jedna podstawowa jednak zasada kobieta nie może mieć więcej niż jednego oficjalnego kochanka, wraca zwyczaj z czasów starożytnych. Kochanek staje się przyjacielem domu i opiekunem swej damy, jednak najpierw musi zostać przedstawiony oficjalnie na dworze królewskim. Natomiast jeśli kobieta chciała zakończyć swój romans musiała bardzo wyraźnie to okazać, dopiero wtedy mogła mieć następnego kochanka. Posiadanie więcej niż jednego mężczyzny u boku (nie licząc męża) było już uznawane za rozpustę. Co ciekawe za pruderyjną była uważana kobieta, które opierała się swemu adoratorowi dłużej niż dwa tygodnie. Mąż, partnera swej żony traktował jak przyjaciela, czasem nawet pomagał swej żonie w jego wyborze. Istniało tu jeszcze kilka innych ciekawych zasad np. wspólne obiady we dwoje mogły sie odbywać jedynie w domu kobiety, tak samo jak spędzanie wspólnych nocy odbywało się w sypialni małżeńskiej damy, Do złego tonu należało chodzenie samej kobiecie do domu jej kochanka. Do dobrego zwyczaju zaś należało opuszczenie łoża przez mężczyznę wcześnie rano i spotkanie w buduarze podczas śniadania już w większym gronie przyjaciół. Co na to mężowie? Oczywiście też posiadali swe kochanki, były to zazwyczaj inne zamężne damy. Co się zaś tyczy samego uwodzenia to tutaj wykorzystywano przeróżne sposoby, przelotne spojrzenia, muśnięcie dłoni, liściki ale przede wszystkim umiejętną rozmową, która wykorzystywała nieraz pseudofilozoficzne teorii oraz motywy sentymentalne i nakierowujące wyobraźnie na tematy seksualne.

Na początku wieku XIX w sztuce i literaturze dominuje romantyzm, miłość tragiczna i niespełnione. Jednocześnie coraz silniejsza pozycja burżuazji i mieszczaństwa zaczyna wprowadzać nowe zasady moralne. Od połowy XIX wieku aż do początków wieku XX zaczyna dominować purytanizm i związana z nim pruderia, kobieta traci prawo do odczuwania pożądania i potrzeb seksualnych zaś jej cnota często staję się kartą przetargową podczas zawierania małżeństw. Nie jest to dobry czas dla gier miłosnych, za to z niesłychaną prędkością wzrasta ilość domów publicznych w dużych miastach. Co było tego przyczyną? Cóż, w odróżnieniu od kobiet mężczyźni mieli całkowitą swobodę w kontaktach seksualnych jednak nie mieli dostępu do “porządnych” kobiet. Przyjął się za to zwyczaj, że mężczyzna zanim wstąpi w związek małżeński musi zdobyć doświadczenie by chociaż wiedzieć jak ma postępować ze swą nieświadomą małżonką. Nie tylko jednak przed ślubem mężczyzna korzystał z takich usług. By jaśniej przedstawić pruderię tamtych czasów, opiszę małą anegdotę w towarzystwie pewne kobieta opowiadał o kontaktach seksualnych jej męża z prostytutką a jednocześnie szminkowała sobie usta. Co wywołało zgorszenie wśród obecnych. Oczywiście publiczne malowanie ust.

I i II Wojna Światowa doprowadziła do ogromnych zmian światopoglądowych, niezależność kobiet i ogromnej swobody w relacjach damsko-męskich. Pomimo jednak ruchów feministycznych jedna zasada pozostała bez zmian nadal chcemy być uwodzone. Dzięki temu czujemy się piękne.

Miss True

1 Komentarze:

  1. Tyz True napisał(a):

    Lekcja historii o obyczajach, niedokładnie o sztuce uwodzenia, zakończenie jak kwiatek do kożucha.

Zostaw komentarz